, bezpieczna odległość od transformatora do domu 

bezpieczna odległość od transformatora do domu

Me.of designs

Temat: Burza

W instrukcji telefonu chyba mam, że trzeba wyłączać jak jest burza. Ale
chyba na dworze, a nie w domu.


Żadna różnica. Producenci telefonów sugerują wyłączanie aparatów nie ze
względu na to, że mogą ściągać pioruny (bo to nie prawda, równie skutecznie
można trzymać przy uchu słuchawkę od telefonu stacjonarnego, czy lokówkę (na
dworze)), ale ze względu na to, że sama fala pola elektromagnetycznego
(mówiąc w mocnym uproszczeniu) moze spowodować dość powazne zaburzenia w
pracy telefonu i nawet jego uszkodzenie. Podobnie inne urządzenia. Piorun
nie musi trafić w telefon. Przepływ takiej ilości pradu w tak krótkim czasie
potrafi rozwalić każde urzadzenie, które znajduje się nawet w odległości
(teoretycznie) bezpiecznej.
W każdym razie jeżeli - nawet w mieście - mamy gdziekolwiek na widoku
instalację energetyczną-przemysłową ŚredniegoNapięcia (15kV) to lepiej
wszystko wyłączać, bo zapewne d tej właśnie instalacji podłączone jest nasze
trafo, a tu już wiele nie trzeba...
Mi piorun trafieniem w pobliską linię SN (do której jestem podłączony
poprzez transformator, razem około 2km linii) uszkodził monitor komputerowy.
Gdy mamy do czynienia z instalacjami niskiego napięcia - napowietrznymi, to
już żartów nie ma. Koledze "wypaliło" całą instalację w domku jednorodzinnym
po trafieniu w słup z jego przyłączem...

Źródło: topranking.pl/1791/72,burza.php



Temat: osiedlowy transformator
osiedlowy transformator
Mam pytanie do ludzi zorientowanych w temacie, czy osiedlowy tranformator
jakich wiele na osiedlach(betonowa buda 4x4) wytwarza jakieś szkodlwe dla
zdrowia pole elektromagnetyczne, a jeżeli tak to jaka jest bezpieczna
odległość na posadowienie domu. Pozdrawiam.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,32,38989643,38989643,osiedlowy_transformator.html


Temat: osiedlowy transformator
Gość portalu: gość napisał(a):

> Mam pytanie do ludzi zorientowanych w temacie, czy osiedlowy tranformator
> jakich wiele na osiedlach(betonowa buda 4x4) wytwarza jakieś szkodlwe dla
> zdrowia pole elektromagnetyczne, a jeżeli tak to jaka jest bezpieczna
> odległość na posadowienie domu. Pozdrawiam.

Dla urzadzen przemyslowych jak transormatory istnieja bardzo dokladne normy
pozwalajace przewidziec zaburzenia elektromagnetyczne zwane normami EMC
(Elektro Magnetic Compatibility) nieznam nazwy polskiej.Transformator moze
przedstawiac dwa rodzaje zaburzen elektryczne lub magnetyczne.Zaburzenie
elektryczne zalezy glownie od napiecia w Twoim wypadku liczy sie napiecie linii
rozdzielczej rzedu kilku kV (czesto 3) ktore nie przedstawia zadnego problemu
w odleglosci kilku centimetrow.Propagacja zaburzen magnetycznych zalezy glownie
od czestotliwosci i przy 50Hz nie przekracza za obudowe betonowa ,jesli chcesz
sie o tym upewnic wez maly telewizor i postaw go kolo budynku transormatora
obraz nie powinien przedstawiac zadnych zaburzen.Wiec mozesz spokojnie spac
kolo transformatora nie pozwalajac dzieciom bawic sie w srodku w chowanego.
Pozdrowienia
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,32,38989643,38989643,osiedlowy_transformator.html


Temat: Burza
W dniu 2008-07-14 21:25 komp napisał/a:


| W instrukcji telefonu chyba mam, że trzeba wyłączać jak jest burza.
| Ale chyba na dworze, a nie w domu.
Żadna różnica. Producenci telefonów sugerują wyłączanie aparatów nie ze
względu na to, że mogą ściągać pioruny (bo to nie prawda, równie
skutecznie można trzymać przy uchu słuchawkę od telefonu stacjonarnego,
czy lokówkę (na dworze)), ale ze względu na to, że sama fala pola
elektromagnetycznego (mówiąc w mocnym uproszczeniu) moze spowodować dość
powazne zaburzenia w pracy telefonu i nawet jego uszkodzenie. Podobnie
inne urządzenia. Piorun nie musi trafić w telefon. Przepływ takiej
ilości pradu w tak krótkim czasie potrafi rozwalić każde urzadzenie,
które znajduje się nawet w odległości (teoretycznie) bezpiecznej.
W każdym razie jeżeli - nawet w mieście - mamy gdziekolwiek na widoku
instalację energetyczną-przemysłową ŚredniegoNapięcia (15kV) to lepiej
wszystko wyłączać, bo zapewne d tej właśnie instalacji podłączone jest
nasze trafo, a tu już wiele nie trzeba...


Niby blok jest zabezpieczony piorunochronem, ale ja po prostu już się
boję. Napiszę o tym niżej.


Mi piorun trafieniem w pobliską linię SN (do której jestem podłączony
poprzez transformator, razem około 2km linii) uszkodził monitor
komputerowy.
Gdy mamy do czynienia z instalacjami niskiego napięcia - napowietrznymi,
to już żartów nie ma. Koledze "wypaliło" całą instalację w domku
jednorodzinnym po trafieniu w słup z jego przyłączem...


Kiedyś była burza, grad wielkości wiśni, a my sobie oglądaliśmy film z
video. Nagle trzask, walnął gdzieś w nasz blok piorun. W tym samym
momencie telewizor i magnetowid się wyłączył. Myślałam, że już coś
spalone, byłam w szoku. Na szczęście potem okazało się, że nic nie
padło, telewizor miał jakieś zabezpieczenie.
Za chwilę słychać syreny strażackie. Pali się mieszkanie na bodajże 6
piętrze w bloku na przeciwko. Nikogo w tym mieszkaniu nie ma. Strażacy
chcą wejść po drabinie, ale zaraz się cofają, bo grad im to utrudnia.
Jakoś tam potem weszli jak grad się uspokoił.
Ten piorun odbił się od dachu mojego bloku (takie było wrażenie) i wpadł
po kablu anteny zbiorczej (gniazdka w ścianie) do tamtego mieszkania.
Od tamtej pory przy "większej" burzy wyciągam wtyczki od najważniejszego
sprzętu z gniazdek. Kablówka (tv) teraz już się automatycznie wyłącza,
więc mi nie żal, że inni oglądają, a ja nie, bo nikt w tym czasie nie
ogląda.


Źródło: topranking.pl/1791/72,burza.php


Temat: Zabezpieczenie lini przed burzą - jak ?


"vari" <vari@vp.plwrites:
Oj... U mnie byl podłączony Gigaset i przeżył a modem nie przeżył.


Widocznie Gigaset nie byl made in China, i mial cos na wejsciu :-)


To samo co z userem siedzącym przy uziemionym kompie. (gdyby trafilo w
antenę).


Akurat. Antena praktycznie zawsze musi byc uziemiona, i to nieco lepiej
niz pecet w domu. Jesli ktos tego nie zrobi to jest po prostu mądry
inaczej.


Widziałem w internecie zdjęcia pomieszczenia (zwlaszcza ciekawy widok
przedstawial pecet) w sytuacji gdy piorun uderzyl w antenę radiotelefonu
(nijak nie bylo to nawet połączone z pecetem oprócz tej samej sieci
energetycznej).


Moze piorun wywolal przepiecie w sieci. Mialem cos takiego, spalilo
nawet wylaczony (duzym, mechanicznym wylacznikiem) zasilacz. Widac
bylo slady po luku na wylaczniku. Albo nieuziemiona antena.


Właśnie piszę, aby jesli wykonuje galwaniczną separację to odłączyl
takie rzeczy jak anteny, lany itp.


Aaa, odlaczyl od komputera. Myslalem, ze od uziemienia :-)
Ale jesli ktos ma anteny i lany to pewnie nie po to, by ich nie
uzywac?


Sam pecet separowany galwanicznie jest bardziej bezpieczny niż uziemiony
(prawidlowo). Mogą jedynie wydostawać sę kablem sieciowym zakłócenia.


Watpliwe. Chyba ze odpiety od wszystkiego, nawet od energetyki.


Jedynie niebezpieczeństwo to takie, że w razie przepiecia z sieci
telefonicznej, moze zechcieć uciec do ziemi nie w urządzeniu a poza nim.


Ladne mi "jedyne".


Niebezpieczeństwo podobne do gadania przez telefon (nawet bez zasilania)
w czasie burzy.


Tyle ze teraz telefony sa bezprzewodowe, a pecety niezupelnie.
Ale jak telefony byly przewodowe to, jak myslisz, co bylo najczestsza
przyczyna smierci w zwiazku z piorunem?


Ale skoro zaproponowałem odgromik gazowy A DOPIRO POTEM trafo separujace
sieć to raczej user nie ejst bardziej narażony niż przy uziemionym
kompie.


Tak czy owak odgromnik musi byc dobrze uziemiony. Jesli to wystarczy,
to nie ma powodu by stosowac trafo separujace. Jesli nie wystarczy,
i przebicie przejdzie (zamiast spalic wszystko ale nie przejsc), to
lepiej by ten pecej jednak byl uziemiony.


Po prostu moze w stosunku do pierowtnej sytuacji bezpieczeństwo usera
zmniejszylo się o 10-20%.


Brzmi niezle :-)


Niestety bywają (i to złosliwe) problemy przy podłączaniu
transformatorów (indukcyjnosci) do UPSów (takich co to niedokładną
sinusoidę dają).
Podłącz to się przekonasz.
Są UPSy do zasilania urzdzeń indukcyjnych i one dają czystą sinusoidę.
Ale są drogie.


Podlaczalem, nic sie nie dzialo specjalnego. Aczkolwiek poziomu zaklocen
itp. nie mierzylem. Inna sprawa ze UPSy dajace mniej-wiecej sinus nie
sa jakies specjalnie drogie, po prostu to nie sa te najtansze (ale tak
czy owak inne cechy moga powodowac, ze te najtansze sie nie nadaja).


Piszesz nieco chaotycznie.
Owszem - w zasilaczach impulsowych jest trafo ale przetwornicy.
Nie sieciowe dajace indukcyjne obciążenie źródła.


Jasne, ale w praktyce nie spotkalem sie z sytuacja, by to mialo
znaczenie. Moze w przypadku jakiegos wielkiego trafo, ale zasilacz
modemu to pare watow ciagnie chyba? Powinien prawidlowo dzialac
takze podpiety do 110V/60 Hz albo (zwlaszcza) do 400 V :-)

Chyba ze chinski noname, to wtedy nie wiem.


Tak samo (nie)bezpiecznie można klepać w klawiaturę tak podłączonego
peceta a jest tylko różnica w przypadku dotykania do obudowy.


Odleglosc miedzy metalem np. w klawiaturze, myszy albo innych sluchawkach
jest taka, ze wyladowanie z latwoscia moze ja pokonac.

A jak pecet jest dobrze uziemiony (np. "bolec" w "nowej" instalacji)
to nie powinno byc problemu. Oczywiscie jest szansa ze wyladowanie
upali wszystko po drodze wlaczajac kabel w scianie, ale to nie jest
zadne 10-20%.


Dotykanie jej można przyrównać do dotykania np odizolowanego przewodu
żyły wladki mikrofonowej w takim telefaksie podczas burzy.
Bezposrednio nie dotykasz linii telefonicznej ale już dotykasz bebechów
majacych słabą izolację galwaniczną od niej (trafo telefoniczne lub
transoptory)


Jasne, to to samo.


Źródło: topranking.pl/1724/zabezpieczenie,lini,przed,burza,jak.php


Temat: Brak szans na partnerstwo w horoskopie?
all2 napisała:


> Co do Twojego układu świateł i Plutona. Ja chyba będę nudna, bo już parę razy
o
>
> tym pisałam, ale dla mnie zawsze, gdy ciężkie planety nieharmonijnie
aspektując
>
> osobiste stwarzają problemy, klucz do rozwiązania tych problemów leży w
> Saturnie. A to dlatego że Saturn jako granica między planetami osobistymi a
> zewnętrznymi jest tym transformatorem, który pozwala przełożyć zbyt wysokie i
> mocne częstotliwości na zakres, którym człowiek jest w stanie się bezpiecznie
> posługiwać i od stopnia opanowania własnego Saturna zależy, czy ten prąd
będzie
>
> nas raził i spalał, czy da się z pożytkiem użyć.
> Saturn czyli granice osobowości, granice własnych lęków, własnego terytorium,
> własnych ambicji. Od tego, na ile nauczyliśmy się własnego Saturna, zależy,
czy
>
> my gramy, czy nami gra.
> To jest jak wiadomo twarda szkoła i daty trwania kolejnych kursów opisane są
> kolejnymi ćwiartkami cyklu Saturna.

> W miejsce lęku musi się pojawić świadomość.
> Do tego masz Słońce i Księżyc w słonecznym V domu.
> Poznanie Saturna pomoże poradzić sobie z lękiem przed Plutonem - bo lęki są w
> Saturnie.

Właśnie... U mnie Saturn na pewno jest jednym z kluczy do problemów
partnerskich. Położony w Pannie w domu IV w kwadracie z Marsem w domu XII
dobrze odzwierciedla sytuację w moim domu rodzinnym i tragicznie nieudane
małżeństwo rodziców. Myślę, że jedną z przyczyn jest tu ciągły lęk, żebym
przypadkiem nie wpakowała się w to co oni. Kiedyś zdałam sobie sprawę, że jako
nastolatka i mlodsza studentka nieodmiennie wybierałam sobie takie obiekty
uczuć, które w żaden sposób nie "groziły" związkiem - z racji wieku, stanowiska
bądź stanu cywilnego; delikwenci tacy byli po prostu dogodnym przedmiotem
wzdychania na odległość - byle mieć w kogo się wpatrywać i o kim myśleć, i to
wystarczało. Ale z czasem przestało wystarczać - tyle że saturniczny lęk był
nadal i wciąż wybierałam osoby niedostępne bądź nieodpowiednie... Być może
rozwiązanie problemu Saturna tkwi w uwierzeniu, że wcale nie muszę powielać
wzorca rodziców i że mnie właśnie może się udać - tylko wciąż nie wiem jak to
osiągnąć. Jedyne, co mi na początek przychodzi do głowy - oddzielić się od
domu przez wyprowadzenie się. Zwłaszcza że ostatnio czuję się zarówno w
rodzinnym domu jak i rodzinnym mieście jakoś klaustrofobicznie - możliwe że to
przez tranzytującego Urana, który właśnie tworzy opozycję do mojego Saturna, a
jednocześnie zbliża się do trygonu ze Słońcem.

> Nie znam Twojego horoskopu w całości, ale tak myślę, że Rak może się obawiać
> plutonowej mocy i że przy takim układzie o jakim piszesz, źródłem problemów
> może być lęk. Słońce w Raku w kwadraturze do Księżyca, to tak jakby Rak był w
> kwadraturze do siebie samego - sam ze sobą się ścierał i sam siebie bał.

Zgadza się. Tą plutonicznością zaskakuję i przerażam czasem sama siebie.
Okazuje się wtedy, ze właściwie siebie nie znam i nie mam nad sobą kontroli.
Taki niby spokojny (aż za spokojny) Raczek, nie wadzi nikomu, a tu naraz jakieś
nieopanowane wybuchy emocji, sceny zazdrości... Potem się zastanawiam: "Co we
mnie wstąpiło?" Tak jakby ten Pluton rządził mną, a nie ja nim.


Przy Plutonie albo przyznajemy się do mocy i bierzemy na siebie
> odpowiedzialność za jej używanie, albo oddajemy innym i wtedy obrywamy -
własną
>
> mocą którą oddaliśmy. Położenie z Księżycem w V domu mówi o kwestiach
> związanych z siłą w związkach. Kto jest silny w Twoich związkach? Przyznajesz
> się do własnej siły czy szukasz osób, na które chciałabyś ją scedować?

Tego właśnie nie wiem - bo związku jako takiego jeszcze nie przeżyłam.
Natomiast w sytuacjach, które mogły doprowadzić do związku lub przynajmniej
mialam taka nadzieję, z pewnym zdziwieniem przyznaję, że właściwie siły
używałam ja, choć nieraz wmawiałam sobie i innym, że to ktoś inny stosuje siłę
wobec mnie. Starałam się różnymi sposobami skłonić innych, by byli tacy, jakimi
ja chciałam ich widzieć, by pasowali do moich wyobrażeń - wieczna
nieumiejętność pogodzenia się z tym, że inni są inni, a nie są kopiami mnie...
A oni się przed tym buntowali - i biorąc to na logikę jestem w stanie to
zrozumieć, choć nie mogę tego wyłumaczyć swoim uczuciom...

> Kwadratura w Twoim przypadku wcale nie jest zła, bo pozwala jaśniej dostrzec
> problem. Słońce jest w znaku Księżyca, Księżyc w domu Słońca. One się dobrze
> wzajemnie widzą.
> Pewnie będziesz musiała dać się spalić, może nawet kilkakrotnie. Zeby się
> przekonać, że to co wydawało się niewyobrażalnym końcem, wcale nim nie jest.
> Jest początkiem. Dać się spalić pomimo lęku. A potem Saturn zacznie budować.
> Wbrew pozorom to, co piszę, jest optymistyczne
> Najgorsze co możesz robić, to cofać się z lękiem - bo i tak nie uda Ci się
> uciec przed tym czego się boisz - im bardziej będziesz uciekać, tym bardziej
> będziesz obrywać. Masz Słońce zabarwione Baranem, Księżyc zabarwiony Lwem i
> dynamiczną, odważną kwadraturę między nimi. Droga dla Ciebie jest do przodu,
a
> nie do tyłu
>
Dać się spalić... To stało się już kilka razy. Tylko tego budowania jeszcze
nie widac. Mogę powiedzieć, że znaczną część swojego dotychczasowego życia
spędziłam siedząc i patrząc na zgliszcza, albo szukając w nich jeszcze czegoś,
co nie dopaliło się do końca... Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś coś z tego
powstanie. Dziękuję za dającą do myślenia analizę, która naprowadziła moje
chaotyczne przemyślenia na właściwe tory - i za tę nutkę optymizmu



Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,11132,22389559,22389559,Brak_szans_na_partnerstwo_w_horoskopie_.html